Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wypad pod namiot
#1
Spędziłem ostatnio tydzień pod namiotem, w dość cywilizowanych warunkach (pole kempingowe). Mimo to testowaliśmy z żoną kilka rzeczy. I tak:

-> ładowanie telefonu komórkowego - tutaj kuleję trochę, chociaż dramatu nie było. W samochodzie mam dwa kable do ładowania, zawsze na postoju czy też rano jak wstawałem rozwijałem panel turystyczny który ładował powerbank. Do tego mieliśmy dosc dużą ilość powerbanków naładowanych w domu. Fakt, telefon używany był bardzo intensywnie (nawigacja po okolicy, zdjęcia itp), ale przez tydzień urlopu udało się bazować na samochodzie i panelu - nie było konieczności szukania gniazdka.

-> woda - w tydzień zeszło nam 6 baniaków 5l. Niby niewiele, ale nie licze tu zmywania ani higieny. Tylko gotowani i picie. A wiec wody poszło sporo.

-> gotowanie - empirycznie sprawdziłem, że ugotowanie ziemniaków "zjada" pół kartusza. Taką akcję mieliśmy wiec tylko raz. Potem już gotowaliśmy tylko makaron albo piekliśmy ziemniaki w ognisku. Wiem, że w sumie gotowanie ziemniaków to czynność, którą robi się bez większego zastanowienia i wiem, że mając dom na wsi, podpiwniczony, ziemniaki mogą być jednym z lepszych zapasów, ale jeśli nie pójdzie za tym metoda ich gotowania inna niż gaz - to ziemniaki mogą nie być najbardziej ekonomiczną opcją pod kątem ilości zużytego paliwa. Dla mnie, blokersa, który na codzień gotuje na kuchence indukcyjnej, ma grilla na balkon i kuchenkę na kartusze - taka wiedza jest istotna.

-> samo gotowanie - używam kuchenki gazowej typu kostka (opisałem ja na blogu już jakiś czas temu). Jak na tani produkt sprawdziła się bardzo dobrze, nie zauważyłem, żeby coś z nią było nie tak, a gotowaliśmy dość często.

-> namiot - jeśli będziecie kupować - tylko model z przedsionkiem. Mój niestety nie ma tego udogodnienia. Na szczęście pogoda okazała się łaskawa i nie padało, natomiast gdyby padało przedsionek w którym można zdjąć i zostawić buty byłby na wagę złota. Niestety - jak kupowałem namiot jakiś czas temu - nie pomyślałem.

-> sam namiot to zwykłe 3-osobowe igloo. Dla 2+pies był bardzo komfortowy, miejsca było w bród, więc wcale nie potrzebny jest pompowany namiot wielkości kawalerki żeby komfortowo się wyspać.

-> zmywanie naczyń. Nasz pierwszy zakup po przyjeździe na kemping to miska - aby było w czym nosić naczynia. Widziałem tez patenty z koszykami zakupowymi wykorzystywanymi w tym celu. Co prawda wiedziałem, ze nie będzie kranu pod nosem, ale zakładałem noszenie naczyń w ręku (w końcu tylko 2 osoby...). Bardzo szybko mi się odechciało i stąd miska. Wiem, ze niby bardziej to kempingowe niż prepperskie, ale jeśli zakładacie, ze naczynia będziecie myć w deszczówce zebranej z dachu a jedynie opłukiwać przegotowaną wodą - miska do przeniesienia naczyń się przyda.
zapraszam na bushmot.blogspot.com
Odpowiedz
#2
Brawo. Sam zobacz jedna mała wycieczka i ile praktycznej wiedzy. Dlatego nawet niepełny test jest więcej warty niż teorie.
Sam testuję co jakiś czas i nawet w procesach już uprzednio sprawdzonych zawsze znajduję jakiś detal do poprawki. Bo inne przygotowania czy nawet przemeblowanie lub zmiana miejsca przechowywania czegoś mają wpływ.
Polecę Ci jeszcze prosty test - zwykłe gotowanie na co dzień na gazie z butli. Zobaczysz na jak długo starcza gazu wg zapotrzebowania Twojej rodziny a tym samym jakie zapasy warto mieć. Pozwoli to też dobrać odpowiednią kuchenkę bo to też mocno indywidualna sprawa.

Z namiotem jest jeszcze 1 myk - widać pogoda dopisywała i nie przerobiłeś. Spróbuj go rozstawić jak leje. Mi to zmieniło podejście do konstrukcji namiotu. Teraz mam obowiązkowo przedsionek i rozkładany połączony tropik z sypialnią. W efekcie jak leje to spokojnie rozbijam namiot, naciągam, włażę do przedsionka, zrzucam graty i mokre ciuchy i wchodzę do suchutkiego wnętrza Smile I dlatego unikam obecnie namiotów które przy rozkładaniu wymagają osobnego nakładania tropika na sypialnię. Bo potem masz w środku jezioro jak rozstawiasz w deszczu.
Niestety mój namiot waży aż 2,5kg i to mnie boli najbardziej. Idealnie byłoby 1.2kg, no powiedzmy max 1.4kg. Za to zapewnia miejsce dla 2+2 bez problemu.
Odpowiedz
#3
No właśnie gotowaliśmy tylko, nie jedliśmy w restauracjach. Pierwsze spostrzeżenie (głównie żony, bo mi to nieobce było) było takie że obiadokolacja jest tak samo dobra jak obiad, tylko w środku dnia trzeba coś na szybko przegryźć, dobra kanapka załatwia sprawę. I jak odstawiliśmy ziemniaki do ogniska, to z poranną kawą, z herbatą do kolacji - niecały kartusz 300g poszedł przez tydzień. Także tutaj - jest ok.

Namiot - no właśnie... nie kupowałem go pod kątem survivalu a kempingu. Ma osobną sypialnie i osobny tropik. Plusem takiego rozwiązania jest kwestia kondensacji - to co się osadza na tropiku nie dociera do sypialni - jest sucho. Minusem jest kwestia rozkładania w deszczu i kwestia wagi. Deszcz rozwiązałem dość prosto - mam w samochodzie plandekę budowlaną. Rozwieszam ją, pod nią dopiero rozkładam spokojnie namiot, i sypialnia sucha. Waga - cóż - to nie jest namiot trekingowy - wazy ponad 3kg...

Ale coś za coś - mam komfortowe warunki, nie mam problemów z kondensacją, materiał mocno zaciemnia, wiec można spać dłużej. Tak jak mówiłem - kemping a nie survival.

Nad survivalowym jeszcze popracuję Wink
zapraszam na bushmot.blogspot.com
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości