Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
BSP - częściowa ewakuacja
#1
Wątek jest częścią Aby widzieć linki musisz się zarejestrować lub zalogować -serii wpisów o różnych aspektach przetrwania w bloku. Pod linkiem znajdziesz ogólne założenia i odsyłacze do innych wątków tematycznych

Gdybym spytał 3 lata temu jakiegoś samoratownika mieszkającego w dużym ośrodku miejskim: "co byś zrobił gdyby w Polsce panowała zaraźliwa choroba.. Kilkanaście- kilkadziesiąt tysięcy zachorowań dziennie i kilkaset zgonów dziennie

Odpowiedz pewnie byłaby: " wynoszę się z miasta"

No cóż. Mamy 20 + tysięcy zakażeń, mamy 500+ zgonów. Ktoś dał dyla? Chyba nie.

Ciężko jest ustalić twardy, wymierny próg kiedy zaczynamy ewakuację. 20 tys zakażonych dziennie? A co jak będzie 19.874? To już uciekać czy nie? Brak prądu w całej dzielnicy? A może ulicy? A może brak prądu przez 24h? A czemu nie 23?

No bo oczywiście to zawsze zależy od wielu czynników. Od kontekstu sytuacyjnego. Ale jest jeszcze jednej czynnik. Nie chcemy się ewakuować. Bo dla nas blokersów to jest nasz majątek, nasze życie i ciężko tak nagle stwierdzić "leje na to biorę tyle co zmieszczę do bagażnika i uciekam."

Obawiam się, że wielu z nas może przez to zwlekać zbyt długo z ewakuacją.

Z drugiej strony co jest najtrudniejsze w przetrwaniu w bloku? To, że na tym naszym mieszkaniu musimy zmieścić graty dla co najmniej dwojga jak nie 2+2. O ile byłoby łatwiej przetrwać gdyby w bloku był tylko 1 facet. Bez dzieci, kobiet, starców, osób chorych itp. czy też dwóch ludzi ale facetów z małymi potrzebami a nie balastów.

Dlatego warto rozpatrzyć wariant wcześniejszego przemieszczenie słabszych członków rodziny: zwłaszcza niepracujących, w bezpieczne miejsce. Wysłać dzieci do teściów na wieś lub chociażby do mniejszego miasta gdzie np. zamieszki nie są tak popularne.

Plusy:
- na pewno łatwej jest podjąć decyzję o wypisaniu dzieciom zwolnienia ze szkoły na tydzień i wysłaniu ich pod gruszę niż o porzuceniu wszystkiego z pracą włącznie.
- tego typu ewakuacja zostanie przeprowadzona PRZED całym chaosem. Więc po prostu wpakuje towarzystwo do auta zawiozę i wrócę tego samego dnia na jednym dniu urlopu na żądanie.
- mogę przemieścić część zapasów razem z rodziną. 
- jeżeli mam jedno auto, to w drugim rzucie kiedy już ja podejmę decyzję o ewakuacji mam je prawie całe puste i mogę pakować je po dach.
- zostaje sam w mieszkaniu, nagle zgromadzenie zapasów to poziom easy.
- zniszczenia mienia w wyniku np. zamieszek to jest jedno. A urazy na psychice dzieci przerażonych tym co się dzieje za oknem lub kobiety która padnie ofiarą gwałtu to drugie. To pierwsze pokryje dobre ubezpieczenie tego drugiego nie cofniesz.

Minusy
- nie znam.

Myślę że warto pochylić się nad tym tematem zwłaszcza w kontekście zabezpieczenia rodziny na wypadek wezwania do woja.
Odpowiedz
#2
To jak najbardziej ma sens -ucieczka z miasta. Jesli masz miejsce -kawalek ziemi -sprawa jest jeszcze lepsza. Pytanie jak i za ile?
-masz kawalek ziemi czy ziemi z budynkiem w ktorym da sie mieszkac?
-na jak dlugo?
-na jaką porę roku?
-jak duzo zageszczony ludzkością teren?

Plusy jakie widzę, to higiena psychiczna. Jak pamietamy, na poczatku pandemii bylo mega brzydko -wychodzenie restrykcyjne, duszenie sie w 4 scianach. A tak kawalek terenu pozwoli poudawac chociaz normalnosc, np rozpalic grilla czy ognisko. Jak mamy dom to mozna znajomych/rodzine ugoscic i jakos sobie czas urozmaicic.
Odpowiedz
#3
Przeprowadzka za miasto jak najbardziej. Ale to jest długoterminowa sprawa
Tutaj chciałem poruszyć inną sytuację. Jeszcze mieszkam w mieście w bloku, jeszcze nie mam BOL lub BOL to rodzina. Jeszcze się wacham czy się ewakuować bo niby się robi nieprzyjemnie ale sto tysięcy codziennych spraw i szara rzeczywistość trzymają mnie na miejscu. Np. groźba utraty pracy jeśli się ewakuuje.
W tej sytuacji wywożę "słabszych" w bezpieczniejsze miejsce a sam wracam i nadal jestem na mieszkaniu, chodzę do pracy etc.. Jeśli coś naprawdę łupnie, to przeżyć lub zwiać z miasta musi jeden dorosły mężczyzna. Jeśli nic nie łupnie to dzieci muszą narobić zaległości w szkole czy coś takiego.

Owszem sytuację są różne. U mnie akurat jest tak że ja mam pracę gdzie muszę fizycznie być a moja żona robi na home office. U kogoś może być na odwrót. Zawsze jednak chociaż te dzieci można wywieźć.

Docelowo -> wyprowadzka za miasto oczywiście. Własny domek nawet z niewielkim ogródkiem jest sto razy lepszy od mieszkania. Jest miejsce na szklarnie, może nawet kurki/króliki. Może piwnica?
Dopóki tego nie ma trzeba sobie radzić
Odpowiedz
#4
Aby widzieć linki musisz się zarejestrować lub zalogować-

Ci musieli w środku nocy przećwiczyć ewakuację 🤯 ciekawe ilu z nich miało świadomość że taka sytuacja może się zdarzyć
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości